Dzień wcześniej kolega z klasy zaprosił mnie na swoje przyjęcie urodzinowe, które organizował w klubie. Podobno najlepszy klub w Kioto. Powiedział, też że będzie płacił za wszystko. Jako, że jestem osobą, która nie bardzo lubi imprezować w klubach czy w ogóle w nich bywać, był to argument nie do przebicia. Mimo to byłem dosyć sceptycznie nastawiony do zabawy w klubie, ale przecież będę mógł wypić ile tylko będę chciał, to może uda mi się wbić w klubowy rytm.
Pracę skończyłem o 21 a umówieni byliśmy na 22:30. Czasu miałem sporo, jako że pracuję 5 minut pieszo od klubu. Zjadłem szybką kolację w konbini, a potem mały before nad brzegiem Kamo w postaci Strong Zero. Jest to dosyć popularny drink bardziej chyba wśród obcokrajowców. Tańszy i zarazem dwa razy mocniejszy niż piwo a na lato zaczęli wypuszczać nowe smaki to żal nie spróbować. Dzisiaj wybieram sycylijską pomarańczę.
O 22:30 weszliśmy do klubu a raczej nas tam wprowadzono, bo byliśmy eskortowani przez kilku ludzi z obsługi do naszego stolika inną drogą niż reszta ludzi. David czyli solenizant i sponsor imprezy wykupił miejsce VIP stąd ta cała szopka na wejściu. Miejsce dla "uprzywilejowanych" było oddzieloną strefą od głównej sali, w której stały trzy stoliki dla innych ludzi, których stać na taką zabawę oraz nasz prywatny dancefloor. Na wejściu stał nasz osobisty kelner i ochroniarz w jednym. Zamówiliśmy drinki, szampana, wznieśliśmy toast i w momencie jak już część ekipy zbierała się do tańców, wleciała niemalże cała obsługa z tortem i kolejnym szampanem. Miła niespodzianka. Jak mi później David wytłumaczył zna on praktycznie wszystkich z obsługi i większość stałych klientów jako, że on sam jest jednym z nich. Wszyscy wiedzieli, że były to jego urodziny, więc przygotowali mu niespodziankę. Co jakiś czas manager klubu przynosił nam szoty Jägermeister, na koszt firmy. Tak się dba o klienta w Japonii.
W pewnym momencie zauważyłem, że do naszej loży VIP zmierza Geiko. Ubrana w te wszystkie stroje i ozdoby. W sumie to każdy chyba wie jak wyglądają gejsze. Byłem totalnie zaskoczony! Geiko w klubie?! To mi się nie mieściło w głowie. Owszem widuje się Geiko i Maiko wędrujące po Gion (dzielnica Kioto, Jeśli chcecie spotkać Geiko to właśnie tam się wybierzcie, najlepiej jakoś tak po 18 bo wtedy zaczynają swoją pracę), ale w klubie?! To nie ma żadnego związku z tradycją przecież. No ale jak klient płaci to wymaga. Tym klientem był oczywiście jeden ze stałych klientów klubu i jednocześnie dobry znajomy Davida. Widząc go nasz solenizant powiedział, że chce się z nim napić szampana, więc pomogłem mu rozlać szampana do kieliszków i razem podeszliśmy do niego ( i do niej!). Grzecznie się przywitaliśmy, chociaż to wszystko było zbędne bo obaj się znają, rozdaliśmy szampana, szybkie życzenie urodzinowe w czasie których Geiko nakleiła na nas jakieś naklejki i toast. Następnie wróciliśmy do naszych, by bawić się dalej.
To była tylko krótka chwila, ale być w stanie wypić jeden kieliszek szampana w towarzystwie Geiko był i nadal jest czymś bardzo ekscytującym. Oczywiście przez prawie całą noc bawiliśmy się w tym samym miejscu co ona i byliśmy na tzw. wyciągnięcie ręki, ale to nie my za nią płaciliśmy, więc jakikolwiek dłuższy kontakt, czy nawet próba zrobienia sobie zdjęcia byłaby nie na miejscu.
Po imprezie David powiedział, że koleś który przyszedł razem z Geiko to były sekretarz jakiegoś senatora. Gość ze świata polityki, nic więc dziwnego, że stać go było na takie przyjemności.
A widoku skaczącej i balującej Geiko w rytm muzyki klubowej nie zapomnę do końca życia.
Dzięki David!
Naklejka podarowana przez Geiko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz