Rada dla każdego: szukajcie właśnie takich małych miejsc, jeśli chcecie kogoś poznać, czy dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy.
Od jakiegoś czasu chcę zacząć naukę gry na shamisenie. Jednak znalezienie jakiegoś klubu czy nauczyciela było i jest trudne. Przeszukałem japońskiego googla, ale nie przyniosło to żadnych efektów. Wystawiłem nawet ogłoszenie, że szukam takiego nauczyciela na jednej ze stron, na której raczej szuka się penpala czy ziomka z którym można się napić. W ostateczności byłem nawet gotów paść na ziemie i błagać dziadka, który codziennie rano jak jadę do szkoły gra na shamisenie nad rzeką o to aby został moim nauczycielem.
Dzięki wczorajszej wyprawie w nieznane nie muszę już tego robić. Poznaliśmy wczoraj dwie starsze Japonki, które zajmują się muzyką półzawodowo. Razem tworzą jakiś zespół i koncertują oprócz tego pracują też w jakiś firmach. Siłą rzeczy zapytałem, czy znają kogoś kto mógłby mnie nauczyć gry na shamisenie. Oczywiście znały jedną osobę, która może zostać moim nauczycielem, więc bardzo możliwe że niedługo zacznę naukę.
Kolejny plus dla małych pubów. Na prawdę nigdy się na nich nie zawiodłem.
Mam nadzieję, że każdy wie co to shamisen. Jeśli jednak ktoś nie wie to zapraszam do odwiedzenia Wikipedii. Ja powiem tylko tyle, że jest to instrument podobny do gitary i posiada tylko 3 struny.
Shamisen odrobiony to teraz Kamogawa. Dosłowne tłumaczenie tej nazwy to Rzeka Kaczek. Czy wzięło się to od tego, że na tej rzece żyją kaczki? Nie mam pojęcia. Jest to rzeka przepływająca przez Kioto, coś jak Warta w Poznaniu. Codziennie jej brzegiem jeżdżę do szkoły i do pracy, dzięki czemu omijam wszelakie korki na drodze czy światła. Nad jej brzegiem wielu ludzi trenuje różne sporty, czy grę na instrumentach, czy po prostu spaceruje. Jest to miejsce gdzie wielu ludzi szczególnie młodych spędza swój wolny czas. Gdy się już ściemni Kamogawa staje się miejscem idealnym na randkę. Wiadomo, taka opcja jest tańsza.
Rzeka daje też schronienie dla wielu zwierząt. Można spotkać sarny, jastrzębie, kaczki, żółwie i oczywiście ryby. Mnie dzisiaj osobiście zaskoczył jeden koleżka, którego się najmniej spodziewałem. Tym zwierzakiem była nutria. Ciekawe ilu z Was zna to zwierze. W Polsce bardzo popularna była w latach osiemdziesiątych. Tak mi się wydaje. Tylko, że u nas była hodowana na futro i mięso. Pamiętam jeszcze jak mój dziadek hodował nutrie na skórki. Nauczył mnie też co nie co o tych zwierzętach. Czasami pomagałem mu w karmieniu, sprzątaniu, czy mniej przyjemnej rzeczy jakim było zabijanie ich i późniejsze oprawianie.
Na tym koniec, ponieważ chcąc nie chcąc muszę iść do pracy... Wstawiam też zdjęcie napotkanego dzisiaj koleżki, który mnie zaskoczył i jednocześnie cofnął w czasie.
może powinienem był zaprosić go na obiad? :P


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz