piątek, 24 czerwca 2016

Nagashi soumen

Dokładnie tydzień temu zostałem zaproszony przez mojego znajomego Japończyka na imprezę nazwaną nagashi soumen. Było bardzo przyjemnie i zabawnie. W sumie to potrzebowałem czegoś takiego do odbudowania morale ( podobno nie odmienia się tego wyrazu? Dziwnie to brzmi). Postaram się teraz opisać na czym zabawa polega i jak przebiegała cała impreza.

Nagashi soumen po japońsku oznacza nic innego jak płynący makaron i chyba już więcej nic nie trzeba pisać na ten temat. Soumen to rodzaj bardzo cienkiego makaronu (grubość poniżej 1,3mm) robionego z mąki pszennej. Zazwyczaj podaje się go na zimno razem z tsuyu. Jest to sos zrobiony na bazie płatków bonito i całkiem możliwe, że sosu sojowego. W smaku przypomina bardziej łagodny sos sojowy. Jest to potrawa typowo letnia. Sos którego my używaliśmy nazywa się dokładnie mentsuyu.
Zabawa polega na tym, że w rynnie zrobionej z bambusa płynie woda do której wrzuca się makaron a uczestnicy muszą go złapać za pomocą pałeczek zanim dotrze on do końca rynny i przepadnie. W naszym przypadku na końcu rynny było postawione wiaderko, które w ostateczności łapało makaron za nas. Impreza zaczęła się koło godziny 19, gdy już wszyscy się zebrali, ugotowaliśmy pierwszą porcję makaronu, każdy otrzymał kubeczek z sosem, pałeczki i zaczęliśmy zabawę. Jako opcję dodatkową do sosu można było dodać trochę szczypiorku co podkręcało smak. 
Nie jest to, aż tak trudne jakby mogło się wydawać ale wymaga pewnej wprawy, zwłaszcza jeśli stoimy na samym końcu, gdzie makaron jest już w pełni rozpędzony. Kilka podejść i już można zostać mistrzem nagashi soumen a po kilku takich imprezach będziemy w stanie złapać pałeczkami muchę jak bohater Karate Kid. 
Po kilku wypitych puszkach piwa, jak można było się spodziewać w bambusowej rynnie zaczęły pływać inne niż makaron smakołyki, głównie chrupki i ryżowe krakersy. Był to tzw. level up. Makaron łapie się znacznie prościej.

Całej imprezie towarzyszyły jeszcze gry planszowe i szisza, która chyba ostatnimi czasy zdobywa coraz większą popularność w Japonii. Tamtego tygodnia dostałem od rodziców paczkę z Polski, więc postanowiłem zabrać ze sobą opakowanie krówek. Byłem bardzo zaskoczony faktem, że Japończycy tak bardzo je polubili. Zawsze wydawało mi się, że nasze słodycze będą dla nich za słodkie. 
Jest to dobra alternatywa dla grilla albo jako dodatek to grilla. Sezon grillowy w Polsce już dawno rozpoczęty, więc może warto pomyśleć o takim właśnie spędzeniu sobotniego popołudnia w gronie znajomych. Makaron japoński można bez problemu kupić w Polsce. Pamiętajcie tylko, żeby był to makaron pszenny i najcieńszy jaki znajdziecie. Problem może być ze znalezieniem mentsuyu, ale to można zrobić samemu (link pod postem). Można też wymyślić jakąś Polską wersje nagashi soumen.
Ja wieczór zaliczam jak najbardziej do udanych i polecam każdemu taką zabawę, niekoniecznie w Japonii. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz