Dzisiaj trochę bardziej przyziemny temat. Konto w banku. Niby nic trudnego, ale jest pewna rzecz której polskie banki mogłyby się nauczyć od japońskich. Temat trochę już stary, bo konto założyłem zaraz w pierwszym tygodniu po przyjeździe do Japonii, a dzisiaj poza szkołą i pracą nic się ciekawego nie wydarzyło, chociaż dzień się jeszcze nie skończył.
Po pierwsze, aby założyć konto w banku trzeba posiadać kartę rezydenta oraz japoński numer telefonu. Karta rezydenta to nasz dowód osobisty, który należy mieć zawsze przy sobie. Zawarte są w nim wszystkie informacje nasz adres zamieszkania, dane osobiste, status wizy oraz pozwolenie na pracę. Jeśli wcześniej wystąpiliście o takie pozwolenie.
Następnie trzeba wybrać bank. Ja wybór banku pozostawiłem szczęściu. Po prostu szedłem ulicą i zobaczyłem bank o nazwie 新生 (shinsei). Pierwszy znak atarashii czyli nowy, drugi zaś to życie. Nie wiem czy odpowiednim będzie tłumaczenie tego jako nowe życie, ale pomyślałem, że nazwa jest idealna bo w pewien sposób obrazuje moją obecną sytuacje. Zaczynałem przecież nowe życie w Kioto.
Wszedłem do oddziału i jak to zwykle w japońskich instytucjach wszelkiego rodzaju potrzebowałem numerka, aby ustawić się w kolejkę. Na moje szczęście do założenia konta była osobna kolejka, więc długo nie czekałem. Reszta przebiegała tak samo jak u nas. Wybranie oferty i podpisanie dokumentów. Na końcu dostałem do ręki dosyć spory katalog kart i polecono mi, żebym wybrał ten który mi się podoba. Po dokonaniu wyboru Pani która mnie obsługiwała powiedziała, żebym chwilę poczekał, ponieważ właśnie robią moją kartę. Byłem zszokowany tym jak powiedziała, że moja karta właśnie się tworzy. Na prawdę nie mogłem w to uwierzyć. Zakładając konto w Polsce czy Wielkiej Brytanii na kartę trzeba czekać 2 tygodnie. No i jeszcze PIN, który przychodzi w osobnej kopercie. Tutaj zrobienie mojej karty nie potrwało nawet 5 minut. Ja w tym czasie piłem sobie herbatę, którą otrzymałem od banku. Przecież o klienta trzeba dbać! Po tym jak Pani wróciła do mnie z moją nową kartą od razu ustaliłem PIN jaki chciałem i karta była gotowa do użycia. Jedyne na co musiałem czekać to karta z kodem do pierwszego logowania w internecie. Niestety za późno zlokalizowałem moją skrzynkę pocztową i nie zdążyłem jej odebrać. Muszę znowu czekać.
Na podsumowanie powiem tyle, że cała akcja otwarcia konta i otrzymania karty trwała nie więcej jak 20 minut. Po za tym jak się później okazało mogłem poprosić o obsługę w języku angielskim, co jest dużym plusem.
Standardy obsługi klienta w Japonii powaliły mnie na kolana. Chociaż biurokracja bywa tam pewnie kłopotliwa, prawda?
OdpowiedzUsuńWkradła Ci się literówka ("shinesi" ;))
na samą myśl, że kiedyś znowu będę musiał udać się do jakiegoś urzędu sprawia, że tracę chęci do życia :D
UsuńDzięki za korektę!!