niedziela, 5 czerwca 2016

Bezdomność w Japonii

Ostatnio wracając ze szkoły zauważyłem, że jeden z bezdomnych mieszkający pod mostem zaczął hodować pomidory. Skłoniło mnie to do poszukania kilku informacji, na ich temat, ale niestety nie mogę znaleźć nic konkretnego w odniesieniu do całej Japonii, a co dopiero do samego tylko Kioto.

"Problem" bezdomności zaczął się na początku lat 90-tych, zaraz po kryzysie ekonomicznym, kiedy to pracę straciło wielu Japończyków. Początkowo próbowano się ich pozbyć z ulic i jakoś ukryć, bo przecież jak to możliwe, żeby w tak rozwiniętym państwie pojawił się taki problem. Jednak teraz ponad dwadzieścia lat później nikt już tego nie ukrywa, chociaż nadal nie ma chyba jakiejś większej pomocy ze strony rządu. Jedyną pomoc niosą organizacje kościelne. Ciężko też znaleźć jakiekolwiek oficjalne dane.  Wg wikipedii w 2001 roku ludzi bez dachu nad głową było około 25 tysięcy, oraz to, że stolicą bezdomnych jest Osaka. Prawdopodobnie ciężko jest takie dane zebrać, ponieważ nie wszyscy bezdomni żyją na ulicy. Część z nich sypia w Internet Cafe, albo capsule hotel. Jest to dosyć tania opcja na spędzenie nocy, a do tego można jeszcze wziąć prysznic czy obejrzeć telewizje.

Bezdomni w Japonii, różnią się od tych których można spotkać w Polsce. Tutaj budują oni swoje własne "domki" z kartonów i brezentu lub płyty wiórowej, choć niektórzy nie robią nic. W Kioto można ich spotkać pod mostami przecinającymi Kamo i w okolicach głównej stacji kolejowej, zaś w Tokio najwięcej chyba ich jest w parkach, gdzie tworzą małe społeczności. Nigdy nie proszą o pieniądze, czy coś do jedzenia. Tak jak nasi, zbierają puszki, czy jakieś inne śmieci, które można sprzedać. Możliwe też, że łowią ryby w rzece. Ten, który hoduje swoje pomidory, posiada nawet radio, którego ciągle słucha. Na studiach jeden z wykładowców mówił nam nawet o bezdomnych w Tokio, którzy założyli swoją sieć internetową oraz mieli dostęp do normalnego internetu. W Japonii bezdomni są na pewno lepiej zorganizowani niż gdziekolwiek indziej na świecie.Trzy lata temu każdego wieczoru widziałem jednego bezdomnego nad rzeką, który zarabiał grając na ulicy i zbierając puszki. Sypiał na przystanku autobusowym. Co najważniejsze, nie widziałem jeszcze, żadnego zachlanego w trupa, jak to często bywa w Polsce. Nie wykluczam, że tutejsi są nie pijący. Tylko ja po prostu jeszcze takiego nie spotkałem. Czytając jeden wywiad z bezdomnymi z Kioto, dowiedziałem się, że są oni w stanie w ciągu tygodnia zarobić około 30 tysięcy jenów. Jest to prawie trzy razy więcej niż mój tygodniowy budżet...


To zdjęcie zrobiłem trzy lata temu. Obecnie nie ma już tego "domku". 


Co by nie pisać i nie mówić bezdomność, jest poważnym problemem niezależnie od szerokości geograficznej. Poniżej zamieszczam linki do artykułów o bezdomności w Japonii.


  1. Homelessness in Japan: Invisible and Tolerated
  2. Zaskakujący świat: Bezdomność w Tokio.
  3. The Open Homeless

6 komentarzy:

  1. Mieszkasz już od trzech lat w Japonii na budżecie 40-50 000 jenów na przeżycie miesięcznie (rozumiem, że to po odliczeniu opłat mieszkaniowych)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak. Wydaję około 10000 tygodniowo na jedzenie, transport, czy jakieś wyjście ze znajomymi i za prysznic xD bo niestety prysznic mam płatny, pralka tak samo

      Usuń
    2. To oszczędnie żyjesz. A napiszesz post o tym co studiujesz i jakie są koszta studiowania (bo chyba nie za darmo jak w Polsce)?

      Usuń
  2. napiszę! jednak nie mogę obiecać kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W Japonii przez 3 tygodnie widziałam trzech czy czterech bezdomnych... i co ciekawe, wszyscy akurat czytali książki, ewentualnie spali z książkami na brzuchu ;)
    Bardzo ciekawy blog, będę tu zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytających książki jeszcze nie widziałem, zdecydowanie są oni interesującymi ludźmi.
      Dzięki i zapraszam!!

      Usuń