Śniadanie i kolacja zawsze w moim przypadku wyglądają tak samo. Wracając z pracy zaopatruję się w nie w konbini. Cena śniadania to zazwyczaj 125 jenów a kolacji 100. Chociaż to i tak wszystko zależy na jaką opcję się zdecyduję, jednak nigdy nie przekraczam 130 jenów.
Tak wygląda moje śniadanie. Dorzucam do tego jeszcze kawę.
koszt: 125 jenów. Jest to taka bułka z parówką i majonezem. Można zjeść tak jak jest, albo podgrzać w mikrofali. Ja zawsze wybieram drugą opcję bo wydaje mi się, że smakuje wtedy lepiej.
Kolacja. Tak samo jak śniadanie, rodzaj bułki, tylko że w tym przypadku jest bułka z tuńczykiem i majonezem. Też można podgrzać w mikrofali. Koszt to całe 100 jenów.
Obiad. Tutaj akurat mnie dwie opcje, japońskie curry z ryżem i spaghetti. Z curry zrezygnowałem już jakiś czas temu, kiedy odkryłem, że spaghetti jest o wiele tańsze. Oba zestawy bardzo proste w przygotowaniu, wystarczy mieć do dyspozycji mikrofalówkę lub garnek z wrzątkiem. Co nie jest wielkim problemem, ponieważ w praktycznie każdym sklepie znajduje się mikrofalówka dostępna dla klientów, a jeśli nie jest ona wystawiona to znajduje się za sklepową ladą i wtedy wystarczy poprosić kasjera o podgrzanie.
Japońskie curry. Koszt takiego sosu to 88 jenów za sztukę. Występuje w kilku stopniach ostrości. Oczywiście są sosy curry droższe, ale ja jestem biedny więc zawsze wybieram najtańszą opcję. Do tego zawsze mam a raczej miałem ryż. Jedno takie opakowanie kosztuje 100 jenów, ale gdy kupimy 10 na raz cena spada do około 70 jenów za sztukę. Taki ryż wrzucamy do mikrofalówki na 1,5 minuty i gotowe. Sos można wrzucić na 5 minut do wrzątku, albo też podgrzać w mikrofali.
Spaghetti. Koszt to 198 jenów za opakowanie w którym jest 5 porcji makaronu. Co jest bardzo wygodne. Zawsze miałem kłopot z odpowiednim wydzieleniem porcji makaronu. Do tego dochodzą sosy, których są aż trzy różne smaki, meat sauce, carbonara i napolitana. Wszystkie kosztują po 100 jenów za sztukę. Cena makaronu sprawia, że to danie zawsze będzie tańsze. Wykonanie bardzo proste, wrzucam wszystko do garnka z wrzącą wodą. Tak, sos w opakowaniu też, wg zaleceń instrukcji. Opakowanie jest wykonane z dosyć mocnej foli aluminiowej, więc nic się z tym nie dzieje. Jedyna rzecz może jakiej nie powinienem robić to gotować to razem z makaronem jednocześnie w jednym garnku.
Jak da się zauważyć mój obiad jest marki style one, jest to coś w rodzaju tesco value czy mini ceny w intermarche.
Do tej pory są to najtańsze opcje jakie udało mi się odnaleźć. Oczywiście jeśli bym gotował wszystko sam to powinno być taniej, ale jeszcze nie nauczyłem się korzystać z japońskich produktów.
Oczywiście jeśli ktoś przyjeżdża tutaj tylko na wakacje to raczej nie będzie korzystał z moich opcji, bo raczej nie o to chodzi aby oszczędzać na wakacjach. Jeśli jednak czyjś budżet jest skromny, to polecam stołowanie się w konbini czy supermarketach oraz w tanich sieciówkach. Konibini wbrew pozorom nie są takie tanie, ale są wszędzie, dosłownie. Czasem mają promocję na produkty którym kończy się termin, więc warto chodzić tam wieczorami.
Wszystkie supermarkety tutaj mają na zapleczach kuchnie, w których przyrządzane są różnego rodzaju dania. Najczęściej spotykanym supermarketem jest chyba Fresco. Od razu zaznaczam, że nie jest to najtańszy sklep, ale jedzenie ( to robione przez nich na miejscu) jest w dobrej cenie. Ja często robiłem tak, że kupowałem porcję ryżu za 100 jenów i do tego dobierałem sobie coś na co akurat miałem ochotę. Zazwyczaj był to smażony kurczak albo smażona ryba. Zazwyczaj taki dodatek do ryżu to koszt około 200 jenów. Oczywiście taki dodatek może być droższy jeśli chcemy większą porcje. Przy kasie dostajemy pałeczki, więc nie ma problemu z późniejszym zjedzeniem. Dobra opcja na obiad, gdzieś na zewnątrz. Zanim jeszcze zacząłem pracować to co weekend wybierałem się na taki obiad w plenerze nad Kamo.
Tanie sieciówki to oczywiście Sukiya. Trzy lata temu, gdy przyjechałem do Japonii po raz pierwszy jadłem tam codziennie. Można się tam najeść porządnie i cena nie jest za wysoka. Ja zawsze wybieram zestaw gyudon w standardowym rozmiarze. W zestawie jest miska ryżu, talerz gyudonu, zupa miso i mała sałatka. Koszt to 470 jenów. Nie tak źle, jak w końcu dostanę swoją wypłatę to może zacznę tam chodzić. Chociaż ostatnio rozważam nad kupnem swojej suihanki, czyli urządzenia do gotowania ryżu. Przekonała mnie do tego tylko jedna rzecz. Oczywiście cena ryżu. 10 kilowy worek ryżu kosztuje od 2500 jenów. Łatwo sobie wyliczyć, że 100g porcja ryżu kosztuje bardzo niewiele, a w dodatek do ryżu zawsze mogę zaopatrzyć się we Fresco, albo samemu coś ugotować. Przecież jestem kucharzem.




Przerazilem się jak przeczytałem że jesz po jednej bule na śniadanie i kolacje... Dobrze ze juz kupiłeś to jajo do gotowania ryżu
OdpowiedzUsuńPrzemek,po jednej bułkę na śniadanie...Nic dziwnego że gubisz wagę...A nie mógłbyś stołować się np.w lokalu gdzie pracujesz? ☺
OdpowiedzUsuńTeoretycznie mógłbym, ale musiałbym za to zapłacić. Tutaj nie bardzo panuje taki zwyczaj, jak w Europie, że pracownikom kuchni przysługuje jakiś posiłek. Restauracja, w której pracuję jest droga nawet dla Japończyka, więc mnie też nie stać na to. W drugiej pracy dostaję posiłek ale tylko gdy zostaję do samego końca a tak się zdarza tylko raz czy dwa w tygodniu. Po za tym jest to pub, czyli potrawy jakie tam serwujemy to są bardziej zakąski do alkoholu niż właściwy posiłek.
Usuń